11 październik 2009

Kawa rozpuszczalna, woda, mleko, Amaretto, …sól…

Początki Alzheimera?

Kontynuując, rozpoczęty przed weekendem, szał zakupowy wybrałem się na poszukiwanie żarówki, a dokładniej – świetlówki kompaktowej wielkiej mocy, świecącej światłem białym, możliwie zbliżonym do dziennego. Temperatura barwowa około 6500 K. Mała rzecz, a nieosiągalna. Po odwiedzeniu trzech ciasnych komórek szumnie nazywanych “salonami oświetlenia” dochodzę do przykrego wniosku, że postęp technologiczny odbija się czkawką i tylko staromodny internet jeszcze człowieka jakoś z opresji ratuje.

W czym rzecz? Otóż pamiętam nieodległe czasy, kiedy żarówki wolframowe (obecnie na cenzurowanym) świeciły po swojemu, a wytwór nowoczesnej myśli technicznej – świetlówka – emanował trupim blaskiem, w którym nawet emo (w ówczesnej odmianie gothic) czuł się dostatecznie mrrrrocznie. Potem wszystko się zmieniło, upadały reżimy, wybuchały wojny, dzieci rosły i znaleźliśmy się w roku 2009, w którym świetlówka kompaktowa świeci na żółto, czyli całkiem swojsko, tradycyjnie i w sposób, który pozwala pozbyć się ze sprzedaży żarówek wolframowych.

I tak się ten postęp rozpędził, że w sklepie nie uświadczysz energooszczędnej żarówki, która byłaby w stanie wydobyć z siebie nieco więcej niebieskiego światła, do spółki z tym żółtym. Co gorsza, jeśli w “salonie oświetlenia” zapytać o żarówkę, która świeci światłem dziennym, to pada odpowiedź, że owszem, mają takie – “bardzo ładne żółte światło, pan zobaczy”. Ręce opadają na klawiaturę. Przyszło żarówki zamawiać wysyłkowo.

Żeby jeszcze tak mięso można było… Bo jak się stanie w kolejce za pańcią, która robi zakupy dla pekińczyka, to jest dramat. Okazuje się bowiem, że pekińczyk nie jada rzeczy, które:

  1. Są za duże
  2. Są za małe
  3. Są za twarde
  4. Są za miękkie
  5. Są za mało chrzęstne
  6. Są nazbyt chrzęstne
  7. Są nie dość białe
  8. Są za białe
  9. Są zbyt mięsiste
  10. Mięsa mają za mało

Amen.

Gnaty kosztowały jakieś grosze i sprzedawczyni z góry zastrzegła, że mniej niż kilogram nie sprzeda, bo waga nie przełknie tak małych wartości. A jak wygląda wnikliwa ocena kilograma kości, tak by każda cząstka spełniała dziesięć kryteriów przydatności do spożycia przez pekińczyka, można sobie wyobrazić.

(Re)Aktywacja

25 kwiecień 2009

Pracowy Windows® po kilku latach działania, ni z tego, ni z owego uznał, że jest nielegalny i zaczął STANOWCZO DOMAGAĆ SIĘ aktywacji. Przyzwyczajony do większych i mniejszych fanaberii Windows XP, uznałem w pierwszej chwili, że pod wpływem plam na Słońcu, musiał pomylić linie kodu, stąd z gruntu błędne wnioski i przywrócenie systemu do opłakanego stanu sprzed paru dni nada rzeczy normalny bieg. Mój błąd. Długie mielenie dyskiem, restart i znów tupanie nogą, że trzy dni daje na aktywację, albo będzie foch. I pyta, czy może chciałbym go aktywować właśnie teraz. Chciałbym. A czy chciałbym się zarejestrować również? Nie, tylko aktywować. A on na to, że ok, już. I jest legalny. Muszę przyznać, że bardzo to user friendly. Nie rozumiem tylko, o co chodziło, ale skoro jest UF, to nie ma miejsca na taką dociekliwość. Co przypomina mi, że właśnie wydano nową edycję Kubuntu – nie tak user friendly, w sposób nudny przewidywalną w zachowaniu, no i przede wszystkim nie ma tam zaimplementowanego ficzeru reaktywacji online w losowo wybranych momentach.

Wrrr…

27 wrzesień 2007

Nie znoszę ludzi, którzy nawet z najprostszej sprawy potrafią zrobić problem zgoła nierozwiązywalny. A matołów niestety przybywa.

Życie moje, po ułożeniu w wysokie stosy, mieści się na powierzchni około 6 m2, wliczajac w to łóżko. Mimo swojej mniej lub bardziej odczuwalnej niekompletności, wypełnia przestrzeń na tyle skutecznie, że konieczne jest użycie kompresji. Sztuczka, której zastosowanie w zerojedynkowym świecie mikroprocesora stało się przez rosnącą lawinowo pojemność dysków na dobrą sprawę przeżytkiem, w świecie realnym ma się jak najlepiej ale stosowane algorytmy okazują się dalece niewystarczające. Bo po pierwsze stosy. Po drugie warstwy. Po trzecie zgniatanie, jeżeli tylko do walizki uda się upakować elementy życia podatne na ściskanie. Gdyby trzeba było to wysłać jako załącznik, jest gotowe. Niedoskonałość ujawnia się w momencie, kiedy potrzebna jest książka z trzeciej warstwy, u podstawy czwartego stosu od okna, 60 cm pod walizką.