Jedynki i zera

27 wrzesień 2007

Obecna kampania wyborcza upływa pod znakiem “jedynek”, “lokomotyw”, “spotów”, “transferów” oraz żony niedoszłego premiera z Krakowa. Ogromne ilości energii i pieniędzy, a przypuszczalnie także fałszywych obietnic, idą na bezsensowne próby prześcignięcia się w, co tu dużo mówić - nudnym jak flaki z olejem, prztykaniu się po nosach, bez polotu za to z wielkim zacietrzewieniem. Tak jakby istotą całej tej ponurej zabawy było kto kogo mocniej rąbnie łopatką w głowę i jak szybko nastąpi riposta grabkami. Ani słowa o rzeczach naprawdę ważnych. Nie będę udawał niewinnego głupka pytając - dlaczego? Jeśli nawet jednak przyjąć, że cel uświęca środki, to ten cel musi być niebywale święty, skoro ma uzasadnić tak żenujący poziom sposobów dotarcia do niego.

Leave a Reply