Życie moje, po ułożeniu w wysokie stosy, mieści się na powierzchni około 6 m2, wliczajac w to łóżko. Mimo swojej mniej lub bardziej odczuwalnej niekompletności, wypełnia przestrzeń na tyle skutecznie, że konieczne jest użycie kompresji. Sztuczka, której zastosowanie w zerojedynkowym świecie mikroprocesora stało się przez rosnącą lawinowo pojemność dysków na dobrą sprawę przeżytkiem, w świecie realnym ma się jak najlepiej ale stosowane algorytmy okazują się dalece niewystarczające. Bo po pierwsze stosy. Po drugie warstwy. Po trzecie zgniatanie, jeżeli tylko do walizki uda się upakować elementy życia podatne na ściskanie. Gdyby trzeba było to wysłać jako załącznik, jest gotowe. Niedoskonałość ujawnia się w momencie, kiedy potrzebna jest książka z trzeciej warstwy, u podstawy czwartego stosu od okna, 60 cm pod walizką.
9 wrzesień 2007 at 17:12
Do kompresji można by użyć wąskich pułek od sufitu do podłogi na wszystkich ścianach.